Ks. Tomasz Cieniuch

DSCF5327Trzeba coś napisać, bo działo się sporo w ostatnim czasie…
Skończyły się wakacje szkolne, a dla nas rozpoczął kolejny etap misjonowania. Skończyły się też moje najdłuższe wakacje w życiu. Ale po kolei…
Po kursie katechetycznym w Indianie popłynąłem do Caballo Cocha. Moje wrażenia z tamtej placówki misyjnej są bardzo pozytywne. Ostatecznie można się przyzwyczaić do ciągłego hałasu za oknami, do jadłodajni i garnków rozstawionych przed drzwiami wejściowymi do domu i znieść w miarę cierpliwie walenie trzonkiem maczety w te same drzwi, żeby otworzyć, bo ktoś potrzebuje liście, żeby przygotować „juanes” czyli „głowy św. Jana”. Jest to danie regionalne z ryżu, jajka i kawałka kurczaka lub juki i ryby i to wszystko zawinięte w duży liść i ugotowane. Swoją drogą bardzo dobre i pożywne.
W dzień opuszczenia Caballo Cocha dowiedziałem się od jednej z sióstr, że ktoś ukradł albę, w której odprawiałem Mszę św. i wyrzucił ją gdzieś do czyjegoś ogródka. Nie był to jedyny przypadek. Siostra pokazała mi obcięte sznurowadła swoich butów. Ktoś potrzebował, żeby zrobić jakieś maleficium. Tego jest sporo w naszym terenie. Życie duchowe się realizuje. Jest za kogo się pomodlić, co też uczyniłem. Prawda jest taka, że jak się mówi o Panu Jezusie, to takie sytuacje się zdarzają, że komuś to przeszkadza. Święty Michale Archaniele, módl się za nami, bo „któż jak Bóg!”

20150224_070525Z Głośnej wioski Caballo Cocha wypłynęliśmy rankiem do Iquitos. Podróż trwała prawie dziewięć godzin. Płynęliśmy „rapido” czyli szybką łodzią. Było gorąco w niej, ale znośnie i serwują śniadanie w postaci kanapki i kawy z mlekiem oraz obiad, porcja oczywiście ryżu, kawałek juki i kawałek mięsa. Do picia ciemny napój znanego koncernu (nie będzie reklamy!) lub Inca-Cola (to peruwiański odpowiednik ciemnego) o kolorze żółtym.

DSCF5245Przybyliśmy do Iquitos. Siostry pojechały do domu rekolekcyjnego „Canatari” na swoje rekolekcje, ja do Punchany, do naszego domu. Trwały przygotowania do asamblei całego wikariatu, dla wszystkich zaangażowanych w pracę misyjną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAsamblea jest walnym zgromadzeniem. Trwała tydzień. Spotkanie mieliśmy własnie w „Canatari”. W tym roku tematem przewodnim było hasło: „Familia Cristiana – shungo de la Amazonía” co znaczy: „Rodzina chrześcijańska – sercem Amazonii”. Przybyło na asambleę blisko 140 osób. Była wspólna modlitwa, pochylanie się nad tematem rodziny w oparciu o Pismo św., Magisterium Kościoła, doświadczenia duszpasterskie, zagadnienia moralne i bardzo cenne świadectwa małżeństw i młodzieży.
Nasz nowy „kapitan” miał okazję „odwiedzić” wszystkie punkty misyjne. Było to również przedstawienie naszego nowego biskupa wszystkim obecnym na naszym zgromadzeniu wikariatu. To była świetna zabawa, przygotowana przez ekipę koordynatorów i poprowadzona przez Dominikę Szkatułę

OLYMPUS DIGITAL CAMERANasz ksiądz biskup miał okazję poznać chociaż trochę specyfikę organizacji pracy naszego wikariatu. Dla mnie też bardzo ważne doświadczenie misyjne. Chociaż stałem raczej gdzieś z boku, to przyglądając się temu wszystkiemu, podziwiałem organizatorów asamblei. Nasz wikariat cierpi chronicznie na brak kapłanów. Mamy biskupa, kilkunastu kapłanów, prawie trzydzieści sióstr zakonnych, misjonarzy świeckich, animatorów w wioskach, katechistów i kilkunastu kleryków, którzy odbywają formację w WSD św. Augustyna w Iquitos. Chociaż są braki personalne i materialne również, radujemy się z tego co posiadamy…
Po rozmowach i modlitwach wielu, nasz biskup podjął decyzje dotyczące pracy niektórych osób z wikariatu. Mój kolega Rafał szczęśliwie wyrusza jako proboszcz do El Estrecho nad Putumayo, gdzie ja byłem wcześniej kilka miesięcy. Nowi oo. Franciszkanie popłyną do Santa Clotilde nad Napo, dwóch innych Franciszkanów będą wędrownymi misjonarzami. Jeśli chodzi o mnie, to zostałem posłany do Indiany, do pomocy duszpasterskiej. Będę miał czas na jeszcze głębsze wejście w całą rzeczywistość z którą się „zderzam”, bo jak się dowiedziałem „estoy chocando”, co znaczy dosłownie „jestem zderzający”. Co myślę, to mówię, a to nie jest mile widziane. Mam więc jeszcze czas na aklimatyzację i „resocjalizację” (he, he…). Ale jestem bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy. Nie mam powodów do narzekania. Mam nadzieję, że ten czas w Indianie, w stolicy wikariatu, wśród ekipy misjonarskiej z Meksyku i obecności naszego biskupa będzie bardzo dobry dla mnie.
Tak więc zakończyły się wakacje i zaczynam nowy etap w moim życiu kapłańskim i misyjnym. Zaczynam z optymizmem i nadzieją w sercu. Ojciec święty Franciszek w Orędziu na Wielki Post prosi nas o otwartość na braci, o miłosierdzie, by nie być obojętną osobą, nie być obojętnym chrześcijaninem. O to się módlmy, że kiedy dostajemy po tyłku (a nie zawsze słusznie), żeby była w nas dobra motywacja odwrócić się i powiedzieć przebaczam i przepraszam. Ojalá que nuestro Señor Jésus va a estar siempre en el nuestro shungo (corazón).

Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *