Ks. Tomasz Cieniuch

Z Indiany wybrałem się na parę godzin do Iquitos, żeby poczynić zakupy. Po uzgodnieniu z siostrą, która pracuje w Caballo Cocha i prowadzi sporą grupę młodzieży, w tym zespół muzyczny. Kupiliśmy dla nich perkusję. Zespół gra w każdą niedzielę na Mszach i jeśli nie ma Eucharystii na Liturgiach Słowa. Są bardzo zaangażowani w swojej parafii. I w tym samym dniu przybył do naszego domu misyjnego w Iquitos nasz nowy pasterz. Porozmawialiśmy chwilę, bo zaczęło się całe powitanie. Musiałem jednak wracać do Indiany, więc na obiedzie z biskupem nie byłem. W Indianie, to jest w stolicy naszego wikariatu i siedzibie biskupa trwały intensywne przygotowania do ingresu. Uroczystość była bardzo piękna i radosna. Na zdjęciach widać grupę w niebieskich podkoszulkach, to chór młodzieży z Mazan, Indiany i Caballo Cocha i Indianie Bora i młodzież z Caballo Cocha w strojach plemienia Yagua. Była to prawdziwa uczta dla ducha, a potem w naszej maloce dla ciała.
Nasz nowy Pasterz jest Hiszpanem. Nazywa się José Javier Travieso Martín, ze zgromadzenia klaretynów. Więc też misjonarz! Dużo pracy przed nim. Nas wikariat nie miał własnego biskupa prawie przez cztery lata. Wszystko spoczywało na barkach bardzo oddanej i przez wszystkich szanowanej Dominice Szkatule. To prawda, że nie była w tym czasie sama, ale to przede wszystkim Ona była i jeszcze zapewne będzie „mózgiem wikariatu”.
Co do mnie, to nadal czekam na swoje miejsce, tu w selwie. Już niedługo, bo końcem marca nasz biskup powie co i jak i gdzie. Już tak czekam kilka dobrych miesięcy… Mój kolega z Iquitos, ks. Paweł Stanios mawia, że „cierpliwość, to pierwsza cnota misjonarza” i ma rację…
Pozdrawiam Was bardzo gorąco z gorącego Peru. Pamiętam w modlitwie.

Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *