Ks. Tomasz Cieniuch

Po pobycie w Limie nadszedł dla mnie czas zmiany miejsca pobytu. Czasowo, bo tylko na około sześć tygodni zatrzymałem się w Iquitos. To miasto nazywane jest „wrotami do dżungli”. Kiedy z Limy wylatywałem w sobotę samolotem do Iquitos niemałym opóźnieniem, bo trzydziestominutowym, o godzinie 17.30 zająłem miejsce na pokładzie linii lotniczych LAN. Lubię siedzieć przy oknie i też tak siedziałem. Niebawem stało się na zewnątrz ciemno i ponuro. W Peru godzina 18.00 oznacza, że wchodzi się w noc. Szybko staje się ciemno. Ta ciemność nie trwała jednak długo w samolocie, bo po przekroczeniu pułapu chmur rozpościerał się przepiękny widok. Tak jakby wstawał nowy dzień. Piękny świt poranka. Brzask nowego dnia. Z innej strony ta świadomość, że to zachód słońca, że dzień się chyli, że gdzieś tam na dole jest już ciemno… Jednak ten blask zachodzącego, czy wschodzącego słońca przypomina mi o jednym: „Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności”. Byłem ponad górami. Ponad chmurami. Byłem bliżej słońca. Całe stworzenie jest piękne, bo Pan Bóg jest piękny. Całe stworzenie jest dobre, bo Pan Bóg jest dobry. Całe stworzenie jest prawdziwe, to na które patrzymy, bo Pan Bóg jest prawdziwy.
Nareszcie! Samolot dotknął płyty lotniska. Wylądowałem w Iquitos. Pierwsze wrażenie? W chwili wychodzenia z samolotu, to tak jakbym otworzył drzwi do sauny. Uderzenie ciepła i wilgoci. Na lotnisku czekała na mnie Gabrysia (wspominałem już o Niej). Opuściliśmy teren lotniska, by „motocarro” pojechać do domu. Jest to bardzo specyficzny pojazd. Rodzaj rikszy. Poza lotniskiem jest dużo taniej. Za utargowane dziewięć nowych soli, więc w przeliczeniu prawie dziesięć złotych, pojechaliśmy do domu naszego wikariatu. Po drodze był wyścig z innymi „motocarro”, kilkukrotne łamanie przepisów drogowych z jazdą na czerwonym świetle na przykład. Tak się jeździ w Iquitos. Samochodów nie ma dużo. Zasadniczo „motocarro” i skutery oraz motocykle.
Po jechaliśmy coś zjeść. Tak się napchałem kurczaka, frytek i ryżu, że nie mogłem w nocy również przez to spać. Było bardzo ciepło. Pierwsza noc w Iquitos nieprzespana. Przez zmianę klimatu. Taki bardzo szybki przeskok z zimy do lata. Właściwie w tej części Peru nie ma pór toku. Jest zawsze ciepło. Przed snem wziąłem prysznic. I zanim się położyłem, znów byłem cały mokry.
Właśnie w tej chwili, gdy siedzę na werandzie i piszę, obserwuję jak mały koliber zbiera kwiatowy nektar – fajne to jest! To, czego się człowiek dowiadywał i uczył na lekcjach biologii, teraz można zobaczyć na własne oczy.
Na drugi dzień, w niedzielę spotkałem się z ks. Pawłem Staniosem. Sprawowaliśmy razem Eucharystię w Jego kościele. Jest proboszczem w parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Iquitos. W samym milionowym mieście jest dziewiętnaście parafii. Kilka z nich obsługują księża z Polski. Wszyscy są z diecezji płockiej. Pracują tutaj niektórzy z nich już długo.
Kiedy się jakoś oswoiłem z nowym miejscem, zacząłem zapoznawać się z osobami, które pracują w naszym wikariacie. Przylatują lub częściej przypływają do Iquitos, żeby załatwić jakieś sprawy związane najczęściej z pracą w punktach misyjnych. Również ja, podjąłem przy pomocy jednej sekretarki starania o rozpoczęcie kursu na motorniczego barki. Okazało się jednak, iż nie mogę teraz, bo kurs jaki miał się rozpocząć końcem lipca jest dla kandydatów na kapitana. Nie jestem Peruwiańczykiem i kapitanem być nie mogę. Ostatecznie muszę poczekać na swój kurs do września najprawdopodobniej. Kilka lat temu zrobiłem patent na sternika motorowodnego. Ale Peru nie ma podpisanej żadnej umowy z Polską, więc w tych warunkach jest nieważny. Tu w Peru wydają każdej osobie pełnoletniej taki dokument bez żadnego problemu i bez żadnego kursu, więc w ciągu zaledwie dwóch dni otrzymałem takowy, odpowiednik tego europejskiego. Fajnie, bo przynajmniej to mam z głowy! Mogę spokojnie pływać małą łodzią motorową, lub inną – nawet z wiosłami. Dziękuję dobremu Panu Bogu za każdy dzień, który mi daje przeżyć w nowej i zupełnie innej rzeczywistości jaką jest Peru.

Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *