Ks. Tomasz Cieniuch

W niedzielę miałem posłanie misyjne w Łopusznie. Nie spodziewałem się, że tak pięknie zostanie przygotowane przez ks. proboszcza, wikariuszy i parafian. Miałem ładniejsze posłanie jak własne prymicje. Dziękuję Panu Bogu za to miejsce i za ludzi. Za bratem i Jego rodziną. Za rodzinę Włostowskich. Za ludźmi z Fundacji.Będę tęsknić za Łopusznem, za Wrocławiem.  I nie tylko za tymi miejscami… Jadę teraz w pociągu. Patrzę na krajobrazy i liczę dni, które zostały przed moim wylotem do Peru.
Pożegnałem się już z parafią, pożegnałem się z moim księdzem biskupem. Zabrałem ze sobą trochę ziemi. Gdy będzie pod „górkę”, kiedy przyjdzie tęsknota, wezmę do ręki i przypomni mi skąd jestem. Przypomni, że z Polski jestem, i że dam radę pod tą przysłowiową „górkę” wejść… Tak jakoś to jest, że miesza się, przeplata, uzupełnia, realizuje w każdym misjonarzu, w jego wielkości i małości, w jego świętości i grzeszności, Jezusowe: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15).
Jestem wdzięczny wszystkim, którzy byli na moim posłaniu misyjnym i razem z moim biskupem, Kazimierzem Ryczanem posłaliście mnie na misje katolickie do Peru.

Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *